niedziela, 26 stycznia 2014

"Podróżują" w Faktach TVN i TVN24

Serdecznie witamy!

                Pragniemy pochwalić się ostatnimi wydarzeniami medialnymi, w których mieliśmy udział promując Naszego bloga. Strona www.podrozuja.blogspot.com powstała w założeniu jedynie dla najbliższej rodziny, przyjaciół, gości weselnych – by Ci mogli śledzić Nasze losy w podróży. Okazało się, że blog cieszył się znacznie większą popularnością :). W minionym tygodniu ukazał się o Nas artykuł na stronie portalu tvn24.pl. W sobotę, Faktach o 19.00 na kanale TVN można było zobaczyć krótką rozmowę z Nami na temat podróży Naszego życia. Dla tych, którzy przegapili sobotnie wydanie Faktów, zamieszczamy fragment sobotniego odcinka:



Artykuł w tvn24.pl znajdziecie na stronie:


                Dzięki zaistnieniu w mediach, Nasz blog odwiedzają obecnie tysiące osób każdego dnia, a po umieszczeniu artykułu o Naszej podróży w internetowym wydaniu TVN 24 – licznik odwiedzin wykazał ponad 12 tysięcy odsłon w ciągu doby! Dziękujemy serdecznie za zainteresowanie i zapewniamy, że wraz z kolejnymi podróżami, mniejszymi i większymi, będziemy umieszczać kolejne relacje!

Pozdrawiamy ciepło, Weronika i Tomek!

piątek, 27 grudnia 2013

Podróż dookoła Świata - podsumowanie miejsc


          Odwiedziliśmy dużo krajów i widzieliśmy wiele ciekawych kultur. Która najbardziej Nas zafascynowała? Ciężko powiedzieć. Postanowiliśmy opisać każdy kraj z osobna, w kilku krótkich zdaniach. Kolejność państw jest od pierwszego, które odwiedziliśmy. Pominęliśmy na końcu Hiszpanię, ponieważ, byliśmy tam krótko i nie zamieściliśmy z Madrytu żadnej relacji.

Indie - Indie urzekły Nas kolorami, zapachami przypraw i orientem. Mimo absolutnego brudu i stosów śmieci na ulicach, da się po kraju bardzo łatwo, sprawnie i niedrogo przemieszczać, nawet wtedy, gdy miasta dzielą duże odległości. Widzieliśmy w Indiach umierających ludzi na ulicach, ale widzieliśmy też przepiękne świątynie i interesujące ceremonie. Subkontynent indyjski to zarówno dwa oceany, jak i najwyższe góry świata. Wraz z mocno zakorzenionymi wierzeniami i kulturą hinduską, Indie są miejscem, które zdecydowanie każdy podróżnik powinien odwiedzić.

Nepal - Wyobraźcie sobie gęstą, zieloną dżunglę na poziomie 100 m.n.p.m., a niedaleko, bo zaledwie 75 kilometrów dalej, białe wierzchołki Himalajów z Everestem włącznie. Do tego, hinduska i buddyjska kultura, która zachwyca swoim orientem. Nepalczycy, żyjący we wspaniałej lokalizacji, zdają się skrywać recepturę na eliksir szczęścia. Ci ponoć drudzy najbiedniejsi ludzie świata, okazali się być najbardziej sympatycznymi i pomocnymi. Mimo, że Nepal to w zasadzie tylko trzy turystyczne ośrodki, to można by tu przyjeżdżać co roku. Kontakt z dzikimi zwierzętami jest tutaj taki bliski, a góry tak łatwo dostępne, że wspaniały trekking przez Himalaje może przejść każdy chętny. Dodatkowo niskie ceny powodują, że nawet ze skromnym budżetem poczujesz się w Nepalu, że stać Cię na wszystkie atrakcje i dania w restauracji.

Tajlandia - Tutaj spędziliśmy tylko jedną szaloną noc w Bangkoku. Wydaliśmy też zdecydowanie najwięcej pieniędzy w ciągu jednego dnia... ale było warto! Turystyczne centrum stolicy zafascynowało Nas już parę skrzyżowań przed dotarciem do niego. Tłumy ludzi jedzących na ulicznych straganach jedzenie, które mimo, że wyglądało dość dziwnie, zachęcało Nas do próbowania. Na Khao San Road otoczyły Nas dziesiątki salonów tatuaży, masaże i SPA funkcjonujące na otwartym powietrzu. Powietrzu, które nawet w nocy potrafi dochodzić do temperatury 40*C! Tajlandia kusi pięknymi i niepowtarzalnymi świątyniami, kusi też egzotyczną urodą tutejszych dziewczyn. Za grosze można tam kupić najmodniejsze ubrania, a niektórzy szyją sobie w Bangkoku skrojone na miarę garnitury. Wieczorem w barach piwo sprzedawane jest na pięciolitrowe wieże, drinki na trzylitrowe wiaderka! Zdrowie!

Filipiny - Poza krystalicznie czystą i ciepłą wodą, genialnymi plażami i kolorową rafą, Filipiny to przede wszystkim uśmiechnięci ludzie. Zdecydowanie najbardziej pozytywnie nastawieni do życia, wiemy że nawet po huraganie jaki zniszczył ich kraj w listopadzie, ludzie z pozytywnym nastawieniem zabrali się za odbudowę swojego kraju. Kraj ten obfity jest nie tylko w wodne atrakcje, czytaliśmy też o wielu innych, ciekawych miejscach, bardziej wgłębi lądu. My nie mieliśmy aż tyle czasu, by je wszystkie zobaczyć - a na pewno byłoby warto. Po Filipinach jednak podróżuje się bardzo wolno, zdecydowanie najwolniej spośród innych krajów. Ludzie nie lubią tam chodzić - stoją na ulicy co 50 metrów i zatrzymują przejeżdżający busik, a to spowalnia i tak już niskie tempo przejazdu wesołym pojazdem. Dla przyjemnści polecamy kokosowy rum Boracay - 5 zł za 0,7l, to bardzo uczciwa cena!

Kanada - W tym drugim największym na świecie kraju, odwiedziliśmy w zasadzie tylko jedno miasto - Toronto. Spędziliśmy tam też najwięcej czasu, lecz nie były to chwile relaksu. W Kanadzie zarabialiśmy dolary. Praca często była ciężka, ale bywała też wesoła i pozytywna. Największe wrażenie w Kanadzie zrobił na Nas ogrom... ogrom wszystkiego. Produkty spożywcze dostępne są tylko w rozmiarach XXL. 4 litry mleka i kilogram płatków śniadaniowych - mniejszych zakupów na śniadanie nie zrobisz. Samochody wyglądają bardziej jak Monster-Trucki niż autka miejskie. Wielkie samochody, więc i autostrady mają po 14 pasów, a pewnie nawet i więcej. Domy też są wielkie i często bardzo bogate. Największym bogactwem Kanady jest też z pewnością różnorodność kulturowa. Tutaj każdy jest równy i każdy zadowolony jest ze swojego miejsca zamieszkania. Mimo różnego pochodzenia, obywatele najbardziej kochają... swój dobry kraj z liściem klonowym na środku flagi! My poznaliśmy tam wielu wspaniałych ludzi z Polski i wypiliśmy też dużo dobrego, polskiego piwa. Doroto, Darku i Jurku - dziękujemy za pomoc i gościnę!

Meksyk - Jedzenie! Tequila! Fiesta! Te słowa w pełni opisują ten kraj. Nigdzie dalej nie spotkaliśmy tak żywego latynoamerykańskiego klimatu. Restauracje oferują najlepsze Naszym zdaniem potrawy, a i tak uliczne stragany z Tacos wyprzedzają meksykańskie restaurację w przedbiegach. Za 3 zł można tutaj dostać wyśmienitą przekąskę. Najlepiej smakuje przyniesiona do domu i popita prawdziwą tequilą, której smak jest tak dobry, że soczystą limonkę wystarczy tylko powąchać, by posmak alkoholu zniknął. Na ulicy poza jedzeniem króluje kultura i sztuka, w każdym mieście spotkać można lokalnych muzyków - mariachi, którzy w eleganckich ubraniach zawsze chętnie zaprezentują jeden z tradycyjnych miejscowych utworów. Lokalne wyroby, tutaj to zdecydowanie coś więcej niż tylko tandetne "pamiątki". Następnym razem z Meksyku chcielibyśmy wrócić samolotem cargo pełnym unikatowych przedmiotów do wystroju domu. Dolecieć do Meksyku można za stosunkowo niewielkie pieniądze, szkoda, że by dobrze się tu zabawić trzeba słono zapłacić. Meksyk był najdroższym krajem na Naszej trasie.

Gwatemala - wspaniały przeskok po drogim Meksyku, Gwatemala była najtańsza i dzięki temu mogliśmy zwiedzić ją nie oszczędzając na niczym. Dużo bardzo ciekawych miejsc odwiedziliśmy i możemy powiedzieć, że to właśnie ten kraj żyje najwolniejszym i najstarszym rytmem. Przepiękny spokój i brak skażenia cywilizacją, tak określamy Gwatemalę. Jeśli chodzi o ludzi, to niewiele różnią się oni od sąsiadów z Meksykańskiego stanu Chiapas, a więc i kuchnia była wciąż podobna, choć już nie tak smaczna. Gwatemalczycy z racji silnie zakorzenionej przedkolumbijskiej kultury, produkują wspaniałe i niepowtarzalne wyroby z tkanin, ceramiki i drewna. Z racji cen to wspaniałe miejsce na udane zakupy. Ludzie w Gwatemali nigdy Nas nie zawiedli, byli do tego najbardziej pomocni i uczciwi. Zobaczyliśmy, że im ludzie są biedniejsi, tym bardziej doceniają szczęście i uśmiechają się dużo więcej niż bogatsi sąsiedzi.

Honduras - Bananowa republika była pierwszym typowo karaibskim krajem na Naszej trasie. Mimo swojego rozmiaru uważamy, że nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Głównie rosną tutaj egzotyczne owoce - choć nie liczcie na tropikalne zakupy, bo w Polsce banany są po prostu tańsze (dlaczego?!). Honduras ma wiele dobrych miejsc do nurkowania na karaibskim wybrzeżu, lecz woda może ze względu na trwającą porę deszczową była zdecydowanie brudniejsza niż ta na Filipinach. Kraj wydaje się być bardziej niebezpieczny i ludzie już nie wzbudzają takiego zaufania...

Nikaragua - Miało być tak samo jak w Hondurasie, lecz w Nikaragui bardzo Nam się podobało. Zwiedziliśmy parę uroczych, kolonialnych miasteczek, doświadczyliśmy ogromnej mocy oceanu podczas nauki surfingu na Pacyfiku. Szkoda, że w pierwszy dzień Naszego pobytu zostaliśmy trochę okradzeni, inaczej Nikaragua wpisałaby się dużo wyżej w Naszym rankingu najciekawszych miejsc na świecie.

Kostaryka - 7 zł za półtoralitrową wodę w markecie?! Ceny to rzecz, która w tym kraju nie do końca Nam sprzyjała. Kostaryka słynie z niesamowitej ilości rezerwatów, a 33% powierzchni kraju objęte jest ochroną. Czy to piękny kraj? Nam nie przypadł do gustu parny i pochmurny las deszczowy, choć rzeczywiście skrywa on największą ilość dzikich zwierząt. Za to wieczorne ogniska na pustej plaży w Montezumie i możliwość zobaczenia tukanów to bardzo duży plus dla tego kraju.

Panama - Kanał Panamski był zdecydowanie najgorszą i najnudniejszą atrakcją Naszego wyjazdu. Miasto Panama okazało się być zaskakująco ciekawym miejscem. Bardzo przyjemna stara część miasta oferuje wspaniałe widoki na niezliczoną ilość wysokich drapaczy chmur po drugiej stronie zatoki. Do tego ciekawe parady i bardzo tanie sklepy z wszystkim co z Chin przypływa w kontenerach, powodują, że w Panamie można by zostać na dłużej. Niestety jednak, Panama City to jedna z niewielu atrakcji kraju, bardzo ciekawe muszą być też wyspy San Blas na Karaibach, Nam na nie nie wystarczyło już na nie czasu.

Ekwador - Właśnie w tym miejscu widzieliśmy najwięcej mężczyzn przywiązanych do indiańskich tradycji. W Ekwadorze byliśmy tylko niewiele ponad tydzień. Zawiedliśmy się trochę na Otavalo, miejscu gdzie odbywa się ponoć największy targ Ameryki Południowej - największy, nie znaczy najciekawszy! Uciekliśmy ze startu trekingu Inca Trial, by spędzić więcej czasu w Peru i uważamy, że była to dobra decyzja. W Ekwadorze podobała Nam się stolica - Quito, choć tak zakurzonego i pełnego spalin miasta nie widzieliśmy nigdy wcześniej. Za to lokalne rękodzieło i tubylcy w regionalnych strojach bardzo przypadli Nam do gustu.

Peru - Kraj ten niczym kalejdoskop, fascynujący. Peru jest ogromne, jest też niesamowicie różnorodne. Tutaj potrafiliśmy jednego dnia przejść przez ośnieżoną przełęcz, następnego dnia oglądać pingwiny na wyspach Oceanu Spokojnego, by dalej chwycić deski snowboardowe i zjeżdżać z piaskowych wydm na pustyni. Peru to dodatkowo dżungla i surowe wyżyny, które zamieszkują bardzo sympatyczni ludzie. Dotarliśmy tutaj w bardzo dzikie i rzadko odwiedzane przez turystów rejony, gdzie mogliśmy zamieszkać na chwilę z miejscowymi. Nie jesteśmy w stanie pojąć jak można dawać sobie radę w tak skromnych i nieprzyjaznych warunkach do życia. Rękodzieła w Peru są na najwyższym poziomie, a ręcznie robione ubrania to skarby, które będą Nas grzać przez zimowe wieczory w Polsce. Peru oferuje jeden z najpiękniejszych trekkingów świata - My szczerze polecamy!

Boliwia - Odwiedziliśmy tylko stolicę - La Paz i jej okolicę. Cały kraj prezentujE bardzo ciekawe położenie geograficzne, jest przede wszystkim niesamowicie wysoko, ale znajduje się tutaj też ogromna dżungla i największa na świecie słona pustynia. Ludzie w Boliwii są sympatyczni i otwarci, co uprzyjemniło Nam pobyt w tym kraju. La Paz mimo, że jest stolicą, więc również ośrodkiem najbardziej nowoczesnym w kraju, to pełne jest wspaniałego folkloru. Jeszcze nigdzie nie widzieliśmy tylu kobiet w tradycyjnych strojach. Tutaj szerokie spódnice, meloniki i warkoczyki są powodem do dumy. Boliwia stała się też miejscem, które zapamiętamy na długo, dzięki sześciotysięcznikowi, na którego czubku postawiliśmy Nasze stopy. To kraj, o którym z pewnością możemy powiedzieć, że szkoda że nie zostaliśmy tam na dłużej.

Kolumbia - Kolumbii całej nie zwiedziliśmy, mieliśmy tylko przesiadkę w Bogocie podczas powrotu do Europy. Kraj kawy to zapewne ciekawe miejsce, choć stolica zbytnio urodziwa nie jest. Czuć na każdym kroku powiew ducha przeszłości, więc może gdyby zagłębić się w bardziej popularne i turystyczne rejony kraju, lepiej zapamiętalibyśmy to miejsce. Mimo wszystko, dobrze było napić się tam kawy i pospacerować.


          Które z miejsc podobało się Nam najbardziej? Mamy paru kandydatów...

Meksyk - uważamy, że ma Nam jeszcze wiele do zaoferowania. Szkoda, że jest tak drogi - nie zawsze mogliśmy tam sobie na wszystko pozwolić. Zwiedziliśmy tylko mały jego skrawek, więc obyśmy jeszcze kiedyś mogli do Meksyku wrócić. Są niedrogie loty z Europy, więc może niebawem...?!

Nepal - jest świetny, jak opisaliśmy powyżej. Jest względnie niedaleko i co najważniejsze - to kraj, po którym uważamy, że można podróżować z małym dzieckiem. Polecamy absolutnie wszystkim! Jest co w Nepalu robić, a dzięki niskim cenom, najdroższe dania z karty stają się nieodłączną częścią codziennego menu.

Filipiny - to był idealny pomysł, by odwiedzić kilka spośród  7107 wysp. Nawet teraz po huraganie, wiemy, że kraj ten szybko się odbuduję i znów stanie się rewelacyjnym celem wyjazdów, np. poślubnych. Wykorzystaliśmy Filipiny może w 20%, a poza plażami i czystą wodą, miejsce to oferuje też bardzo ciekawą kulturę... Szkoda, że to tak daleko od Polski.

Gwatemala - bo to jedyny, prawdziwie dziki (w dobrym znaczeniu tego słowa) kraj. Ludzie tutaj są najmilsi i najbardziej pomocni spośród całej Ameryki Centralnej. To bardzo niepowtarzalne miejsce, które podobnie jak Indie - każdy traveler powinien odwiedzić. Choć może lepiej nie... niech Gwatemala zostanie takim przedkolumbijskim skansenem jak najdłużej.

Gwatemala, Tajumulco - Jaszczurka.

 Gwatemala, Tajumulco - Na szczycie.

 Gwatemala, Semuc Champey - Nasz wynajęty domek.

Gwatemala, Semuc Champey - Niesamowity zespół wodospadów, które utworzyły się na wapiennym moście, pod którym przepływa rwąca, górska rzeka.

Honduras, Utila - Zabudowa nad morzem.

 Nikaragua, Leon - Dziewczynka wychodząca z kościoła.

Nikaragua, San Juan del Sur - Ogromna plaża nad Pacyfikiem.

 Nikaragua, Las Penitas - Tutaj próbowaliśmy nauczyć się surfingu. Okazało się, że to wcale nie jest takie proste, a moc oceanu wręcz nie pozwalała Nam wejść na głębsze wody.

 Kostaryka, Montezuma - Kolejna pusta plaża, cała dla Nas.

 Kostaryka, Waterfall Garden - To wielkie zoo, w którym można wejść do klatek pełnych tropikalnych ptaków.

 Kostaryka, Waterfall Garden - Koliber. Najmniejszy ptak świata.

 Panama, Panama City - Dziewczyna na ulicznej paradzie.

Panama, Panama City - Dziewczyny na ulicznej paradzie.

Panama, Panama City - Dziewczyna na ulicznej paradzie.

 Panama, Panama City - Dziewczyna na ulicznej paradzie.

Ekwador, Otavalo - Cazador de sueños - Łapacz snów. Indianie wierzą że powieszony nad łóżkiem przepuści dobre sny, a koszmary spłyną po piórach.

 Ekwador, Rucu Pichincha - W drodze na szczyt. Po raz pierwszy wspięliśmy się na wysokość 4696 m.n.p.m.

 Ekwador, Rucu Pichincha - Widok na wulkan Cotopaxi 5897 m.n.p.m.

Peru, Santa Cruz Trek - Drugi dzień trekkingu w górach Cordylliera Blanca.

Peru, Santa Cruz Trek - Widok na Alpamayo 5947 m.n.p.m.

 Peru, Santa Cruz Trek - Ośnieżone szczyty pasma Cordylliera Blanca.

 Peru, Santa Cruz Trek - Widok z przełęczy Punta Union 4750 m.n.p.m.

Peru, Santa Cruz Trek - Nocne zdjęcie Naszego biwaku.

Peru, Caraz - Targowisko miejskie.

Peru, Huacachina - Oaza na środku pustyni.

Peru, Huacachina - Zjazd z wydmy.

Peru, Huacachina - Zjazd z wydmy na specjalistycznym sprzęcie.

Peru, Cuzco - Świnka morska to tutejszy przysmak.

 Peru, Cuzco - Indianki Quechua z malutką lamą.

 Peru, Machu Picchu - Ruiny słynnego opuszczonego miasta Inków. Jeden z siedmiu nowych cudów świata.

 Peru, Machu Picchu - Lama zamieszkująca pastwiska przy ruinach.

Peru, El Misti - Widok na okoliczne góry z drogi na wulkan El Misti 5822 m.n.p.m.

Peru, Puno - Islas Flotantes, czyli pływające wyspy. Ponieważ głównym materiałem wykorzystanym do budowy jest trzcina, wyspy te muszą być ciągle odbudowywane.

Peru, Puno - Pływające wyspy zamieszkuje rdzenna ludność Aymara. Tutaj życie płynie podobnie jak wtedy, gdy paręset lat temu Indianie uciekli na środek jeziora Titicaca.

Peru, Puno - W trzcinowych domkach, na trzcinowych wyspach do dawna nie używało się w ogóle pieniędzy. Dopiero odkąd przyjechali do Peru turyści, Indianki znalazły sposób na życie sprzedając pamiątki.

 Peru, Puno - Dziewczynka urodzona na pływającej wyspie.

Peru, Isla Amantani - Córka gospodarzy, u których wynajęliśmy pokój.

Peru, Isla Taquile - Dzieciaki chętnie pozujące do zdjęć.

Boliwia, La Paz - Indianka w ludowym stroju. Ubrania te są dla niej powodem do dumy i utożsamiają ją z jej przeszłością.

 Boliwia, Huayna Potosi - Widok ze schroniska Campo Alto Roca 5130 m.n.p.m.

Boliwia, Huayna Potosi - Weronika na naradzie z przewodnikiem.

 Boliwia, Huayna Potosi - Widok ze szczytu Huayna Potosi 6088 m.n.p.m.

 Boliwia, Huayna Potosi - By wejść na górę musieliśmy wypożyczyć masę sprzętu: raki, czekany, kurtki, spodnie, buty, linę...

 Boliwia, Huayna Potosi - Szczeliny lodowcowe, które zagrażały Nam podczas wspinaczki.

Boliwia, La Paz - Nocna panorama miasta, a w tle szczyt Illimani 6438 m.n.p.m.


Kolejne zdjęcia znajdziecie w poście Podróż dookoła Świata - podsumowanie ogólne.


Podróż dookoła Świata - podsumowanie ogólne


Udało się! Przeżyliśmy najwspanialszą przygodę w Naszym życiu!

          Odwiedzając 16 krajów okrążyliśmy Świat, zajęło Nam to ponad 8 miesięcy. Chcielibyśmy jeszcze raz bardzo serdecznie podziękować tym, którzy ta silnie wsparli Naszą podróż i tym, którzy tak mocno w Nas wierzyli.

          W ciągu 250 dni Naszej podróży poślubnej doświadczyliśmy niezliczonej ilości przygód i przeżyliśmy mnóstwo atrakcji. Okrążając Ziemię pokonaliśmy 65 557 kilometrów podczas których zobaczyliśmy jak bardzo Świat jest różnorodny, ale też widzieliśmy młode pokolenia, w zasadzie Naszych rówieśników z innych orientalnych krajów, którzy już niczym nie różnią się od przybyszów z Europy. Tym bardziej cieszymy się z Naszej podróży, że udało Nam się ją zrealizować, najprawdopodobniej w ostatnim momencie gdy Świat jest jeszcze tak zróżnicowany. Widzieliśmy wielu pięknie ubranych mieszkańców w ludowych strojach z odległych krajów, lecz ich dzieci z najnowszymi telefonami w rękach nie planują zakładać już więcej regionalnych strojów - chcą iść tak samo jak my, za nowoczesnością. Rozumiemy ich w pełni, lecz zastanawiamy się czy Nasze dzieci, będą jeszcze mogły zobaczyć taką Gwatemalę jaką My widzieliśmy.

          Założenie bloga było strzałem w dziesiątkę! Mimo, że prowadzenie go wymagało zaskakująco dużo czasu, szybko nauczyliśmy się redagować kolejne wpisy, np. podczas dłuższego przejazdu autobusem. W trakcie tej wyprawy napisaliśmy ponad 90 postów, a ilość łączna wejść na bloga przekroczyła 60 000 odsłon. Daje to średnio ponad 650 wejść każdego posta. Dziękujemy! Jeszcze bardziej cieszymy się, z Waszego aktywnego komentowania - wtedy czuliśmy, że poza oglądaniem zdjęć, czytaliście uważnie tekst. Do tej chwili uzbierało się aż 211 komentarzy! Najpopularniejsze posty w całej historii bloga to: 1. Dzień Ślubu, 2. Plan wyjazdu, 3. Semuc Champey - który podczas jednego dnia został otworzony ponad tysiąc razy! Śledzili Nas ludzie na całym świecie, z czego głównie czytano Nas z Polski, Kanady, USA, Anglii, Norwegii i Niemiec.

          Na blogu zamieściliśmy ponad 1900 zdjęć.

          Zapewne wielu z Was interesuje również koszt Naszej wyprawy. Zdradzimy go chętnie, by pomóc osobom, które być może kiedyś zdecydują się w podobny sposób okrążyć Świat. Generalnie Nasz dzienny budżet oscylował wokół kwoty 185 zł, na dwie osoby (poza Kanadą, gdzie zarabialiśmy, a nie wydawaliśmy). W sumie wydaliśmy 35 tysięcy złotych na życie przez te 250 dni. Po powrocie, spotkaliśmy się nawet z wyliczeniem, że żyjąc w Polsce przez te osiem miesięcy zarobilibyśmy (i wydalibyśmy na życie) podobną kwotę pieniędzy, zakładając że zarabiamy i wydajemy po 2 tysiące złotych każdy. Okrążyć glob było warto!

          Trochę lataliśmy też samolotami i w ciągu tych czternastu lotów suma kilometrów wynosząca niespełna 48 tysięcy, przekroczyła zacznie długość równika. Do kosztu wyprawy należy oczywiście doliczyć bilety lotnicze, na które wydaliśmy 24 tysiące złotych. Wizy były wymagane tylko do Indii i Nepalu.

          Wyprawa dookoła świata była zdecydowanie przygodą Naszego życia i od czasu rozpoczęcia podróży po Ameryce Łacińskiej towarzyszyły Nam ciągle słowa refrenu piosenki "Vivir mi vida" Marca Anthonego, z którą trochę utożsamiamy sens Naszej wyprawy.

Voy a reír, voy a bailar - Będę się śmiał, będę tańczył,
Vivir mi vida lalalalá  - Będę żył moim życiem,
Voy a reír, voy a gozar - Będę się śmiał, będę korzystał, 
Vivir mi vida lalalalá - Będę żył moim życiem.


          Okrążyliśmy cały świat, poznaliśmy wiele ciekawych miejsc, mimo wszystko uważamy, że Polska jest Naszym domem oraz, że Polska jest najfajniejsza!


Wybraliśmy 100 Naszych ulubionych zdjęć z podróży, kierując się nie tylko walorami estetycznymi, ale też sentymentem do niektórych z nich. W tym poście znajdziecie połowę z nich, a kolejne pięćdziesiąt umieściliśmy w drugiej części podsumowania.


 Indie, McLeod Ganj - Widok z przełęczy Triund 2900 m.n.p.m.

 Indie, Fatehpur Sikri - Kobieta w sari.

 Indie, Goa - Przerwa na samosę, kupioną na straganie.

 Indie, Varanasi - Sprzedaż drewna potrzebnego do rozpalenia stosu pogrzebowego.

 Indie, Varanasi - Święty ogień płonie nad Gangesem przez 24 godziny.

 Indie, Varanasi - Ceremonia aarti nad brzegiem Gangesu.

 Indie, Varanasi - Mężczyźni spiący nad świętą rzeką.

 Indie, Varanasi - Asceta, który zrzekł się wszystkich dóbr i żyje z jałmużny. Uznany za "świętego".

  Nepal, Chitwan - Kwiaty na wodzie.

Nepal, Sauraha - Dzieci w okolicznej wiosce.

Nepal, Sauraha - Dzieci w okolicznej wiosce.

Nepal, Sauraha - Kobieta i jej woły.

 Nepal, Sauraha - Dziecko przy swoim domu.

 Nepal, Chitwan - Safari na słoniu. Dzięki charakterystycznemu zapachowi słonia, inne zwierzęta nie wyczuwają obecności człowieka.

  Nepal, Chitwan - Krokodyl wyłaniający się z wody.


 Nepal, Chitwan - Słonie przy barze. Tutaj można było wykąpać się w rzece razem z tymi ogromnymi zwierzętami. 


  Nepal, Chitwan - Oko słonia.


Nepal, Chitwan - Mały, dwumiesięczny słonik.


 Nepal, Chitwan - Nosorożce w swoim naturalnym środowisku.


 Nepal, Pokhara - Nowożeńcy podczas motorowej wycieczki w Himalajach.

 Nepal, Kathmandu - Lokalne kukiełki.

Nepal, Kathmandu - Budda. Posypywanie czoła czerwonym proszkiem to błogosławieństwo.

Nepal, Kathmandu - Lwy strzerzące wejścia do świątyni.

Nepal, Kathmandu - Fragment głównego placu miasta.

Nepal, Rejon Annapurny - Górska wieś. W tle Annapurna Południowa 7219 m.n.p.m.

 Tajlandia, Bangkok - Coś na ząb. Smażone skorpiony i larwy.

 Filipiny, Bantayan - Czas na relaks. Tak właśnie wyglądał Nasz budżetowy ośrodek na wyspie.

Filipiny, Panglao Island - Stragan z kokosami na zatapianej łasze piachu. Podczas przypływu wszyscy sprzedawcy muszą uciekać.

Filipiny, Bantayan - kąpiel w krystalicznie czystej wodzie.

 Filipiny, Bantayan - Relaks.

 Filipiny, Sagay - W hotelowym basenie, popijając kokosowy rum zmieszany z ananasowym sokiem.

 Filipiny, Sagay - Dla tutejszych dzieci byliśmy większą atrakcją niż one dla Nas. Do tej wioski w ogóle nie docierali żadni turyści.

 Filipiny, Sagay - Typowa ulica w Filipińskiej miejscowości. Po huraganie z tych domków na pewno nic nie zostało.

 Filipiny, Sagay - Mimo, że od dawna tam nie padało, ulica wciąż zalana była brudną deszczówką.

Filipiny, Malapascua - Stół na którym suszono połamane kokosy. Nie smakują one wcale jak batonik Bounty.

 Filipiny, Bohol - Tarsier, czyli najmniejsza małpka na świecie.

 Filipiny, Bohol - Tarsier, a może filipiński gremlin ?!

 Filipiny, Panglao - Relaks w słońcu na piaskowej łasze pomiędzy dwiema wyspami.

 Filipiny - Podwodny portret Nowożeńców.

 Filipiny - Fascynujący podwodny świat na rafie koralowej.

 Filipiny - Ukwiał.

 Kanada, Toronto - Główne ulice Downtown.

 Kanada, Toronto - Indiańskie totemy nad jeziorem Ontario.

 Kanada, Toronto - Smażenie polskiej kiełbasy z widokiem na Downtown.

 Kanada, Toronto - Urodzinowe przyjęcie Tomka.

 Kanada, Toronto - Rzeźby Indian.

 Meksyk, Isla Mujeres - Sombrero, tequila, wieczna fiesta - tak wygląda życie w tym kraju.

 Meksyk, Isla Mujeres - Jedzenie! W Meksyku było najlepsze!

 Meksyk, Isla Mujeres - Mimo turystycznego charakteru wyspy, miejsce to zachowało swój prawdziwie meksykański klimat.

 Meksyk, Valladolid - Są miejsca gdzie czas się zatrzymał.

 Meksyk, Isla Mujeres - Pusta plaża. Cała dla Nas!

 Meksyk, San Juan de Chamula - Miejscowy cmentarz to typowy przykład wpływów kultury przedkolumbijskiej do religii chrześcijańskiej. 

 Meksyk, Tulum - Kult śmierci w Meksyku, ma sprawić aby ludzie nie bali się końca swojego życia.

 Meksyk, Tulum - Pamiątki.

Gwatemala, Chichicastenango - Rytuały na katolickim cmentarzu. Prawie całą dobę znad cmentarza unosił się dym z przedziwnych ceremonii.

 Gwatemala, Chichicastenango - Wejście do głównego kościoła w mieście. Tu też cały czas tliło się kadzidło.

Gwatemala, Tajumulco - Rozpoczęcie drogi na najwyższy szczyt Ameryki Centralnej, Tajumulco 4220 m.n.p.m.



Kolejne zdjęcia znajdziecie w poście Podróż dookoła Świata - podsumowanie miejsc.