sobota, 2 listopada 2013

Kostaryka - podsumowanie

                Kostaryka to najbardziej rozwinięty kraj Ameryki Centralnej. To kraj z bardzo nowoczesnymi trendami, gdzie każda większa firma IT ma swoją siedzibę i gdzie produkuje się mnóstwo nowoczesnych mikroprocesorów. Według światowych rankingów mieszkańcy Kostaryki to jedni z najszczęśliwszych ludzi świata – takie stwierdzenia widzi się zawsze na początku każdego tekstu o tym kraju. Zgadzamy się z nimi wszystkimi, a najbardziej z ostatnim stwierdzeniem. Mimo, że wciąż na ulicach jest dużo śmieci i elewacje budynków wymagają jeszcze wielu lat pracy by nadać im estetyczny wygląd, widać, że mieszkańcy Kostaryki są dumni ze swojego kraju. Lubią się uśmiechać, żartować, zagadywać i pomagać. Kiedy wracaliśmy autobusem z pracownikami ogrodu La Paz Waterfall Garden, kierowca cały czas się wygłupiał, pasażerowie wspólnie wybijali rytm muzyki stukając z szyby i ściany „chicken busa”. Czasami kierowca włączał się do zabawy używając klaksonu, a kiedy przejeżdżaliśmy przez jakąś wioskę, widzieliśmy ludzi cieszących się, klaszczących i tańczących do rytmu klaksonowej muzyki. W innych krajach z pewnością mieszkańcy powiedzieliby: „Wyłącz ten klakson baranie! Jedziesz przez wioskę, ukrytą w spokojnych górach pośród plantacji kawy! Jest 19 wieczorem, cicho!” Jednak tutaj wszyscy się radowali i machali do wesołego autobusu.

                Ludzie często pozdrawiają się i żegnają słowami „pura vida!” – czyli dosłownie „czyste życie”, ale oznacza to po prostu „super życie”. Wszyscy spotykani przez Nas miejscowi wydają się wieść je właśnie takie. W centrach miast mnóstwo jest dobrych sklepów z markową odzieżą, a mieszkańcy bardzo lubią się stroić. Do tego najnowsze smartfony w rękach, wyraźnie odróżniają ten kraj od wszystkich północnych sąsiadów. Ceny w sklepach, często były dla Nas zupełnie zwariowane. Pierwszego dnia wyruszyliśmy z granicy z Nikaraguą w stronę Montezumy. Po długim, wyczerpującym spacerze z plecakami, chcieliśmy kupić butelkę wody w pobliskim sklepie, ekspedientka dość niewyraźnie powiedziała cenę… „Coś tam dwieście” – usłyszał Tomek. Dwieście tutejszych kolonów to 1,20 zł czyli idealna cena za butelkę, więc szybko rzuciliśmy wyliczoną ilość drobnych. Pani z niewzruszonym wzrokiem powiedziała, że woda kosztuje 1200 kolonów, czyli 7,2zł za 1,5 litra wody. Że jak?! Cena niczym z Norwegii! Szaleństwo! Jak się później okazało, takie ceny były we wszystkich sklepach… Także standardowe dwa litry wody dziennie przyswajaliśmy pijąc duże herbaty w hostelu ;).

                Kostaryka to piękny kraj szczycący się ogromną różnorodnością pośród fauny i flory. Na 10.000 kmwystępuje tutaj 614 różnych gatunków, a w porównaniu w USA liczba ta jest 6 razy niższa. Przede wszystkim to raj dla miłośników ptaków: spotkać tu można aż 850 różnych gatunków. Kostaryka zawdzięcza taką różnorodność i ilość zwierząt głównie ogromnej ilości parków narodowych i rezerwatów. W kraju nieco większym niż Szwajcaria jest ponad 70 obszarów chronionych, pokrywających w sumie prawie jedną trzecią kraju! W porównaniu w Polsce rezerwaty przyrody stanowią jedynie 5 promili powierzchni lądu. Tym bardziej Kostaryka kusi turystów oferując im tropikalne plaże wzdłuż wybrzeża karaibskiego, do tego z drugiej strony ogromne fale nad Pacyfikiem (w jednym z miejsc potrafią spiętrzać się bez załamania przez ponoć trzy minuty!). Są tutaj dobrze odseparowane od lądu półwyspy objęte ochroną, gdzie spotkać można mnóstwo dzikich zwierząt. Do tego suche lasy tropikalne, lasy deszczowe, bagna i moczary, dwa pasma gór wulkanicznych z czynnymi wulkanami… Kostaryka wydaje się być dobrą destynacją na przynajmniej miesięczne wakacje – gdyby nie te ceny, które były zdecydowanie za wysokie jak na Nasz portfel.

                Kostaryka bardzo szczyci się swoją kawą. Pewnego poranka właściciel hostelu parząc dla Nas kawę powiedział, że nigdy w życiu nie użyje żadnej innej kawy - myśleliśmy, że powie „rozpuszczalnej”, lecz on zaczął wymieniać -  np. z Kolumbii, Brazylii czy Afryki! Mówi, że one nie są tak smaczne jak ta porastająca wulkaniczne zbocza kostarykańskich gór. Coś w tym jest, bo My również jesteśmy zakochani w miejscowej kawie i cieszymy się z małego zapasu czarnego skarbu w plecakach. Dla miłośników tego trunku są tutaj dziesiątku plantacji, które można zwiedzać z przewodnikiem. Można nauczyć się wszystkiego o hodowli i produkcji kawy oraz degustować przeróżne odmiany ziaren. Obecnie w Kostaryce znajduje się aż 130 000 plantacji kawy!

                Mieszkańcy Kostaryki to już w mniejszej części metysi, zdecydowaną większość stanowią biali osadnicy. Liczba rdzennych mieszkańców wynosi tylko 1% społeczeństwa. Kiedy w 1502 roku, Kolumb wylądował na tutejszych tropikalnych plażach liczba mieszkańców Kostaryki szacowana była na 400 000 ludzi, po stu latach Hiszpańskiej władzy liczba rdzennej ludności spadła do 80 000, a wiek później wynosiła już zaledwie 8 tysięcy. Tylko dwa procent ludności przetrwało nowe choroby przyniesione przez kolonizatorów oraz ciężką pracę do jakiej zmuszani byli przez konkwistadorów. Obecnie to jedyny kraj z Ameryki Centralnej, który utrzymuje dobre stosunki z USA, co bardzo sprzyja rozwojowi Kostaryki. To również jedno z nielicznych państw na świecie, które nie ma własnej armii.  Jeśli chodzi o ludzi, to można wspomnieć też o dużej ilość młodych prostytutek w stolicy San Jose. Co ciekawe, prostytucja jest tutaj legalna, i wszystkie „dziewczyny do towarzystwa” muszą mieć przy sobie aktualne karty zdrowia, na których zaznacza się regularne badania zdrowia.

                Kostaryka często określana jest rajem dla turystów i nie sposób temu zaprzeczyć, lecz wskazalibyśmy tutaj przede wszystkim turystów z Ameryki Północnej z zasobnymi portfelami. Ceny są bardzo wysokie, zarówno noclegów, jedzenia jak i atrakcji turystycznych. Nie sposób zaprzeczyć, że przyrodnicze skarby jakie ukrywa ten kraj są z pewnością warte spędzenia tutaj dłuższego czasu. My nie mogliśmy zobaczyć wszystkiego, głównie przez koszty, ale też dlatego, że musimy kierować się już w stronę Panamy, skąd za parę dni mamy wylot do Ekwadoru. Nie mogliśmy zobaczyć tych wszystkich rezerwatów i dzikich zwierząt w naturze – dlatego zdecydowaliśmy się na wycieczkę do prywatnego ogrodu, gdzie cześć z tutejszych tropikalnych gatunków jest hodowana.

                Wspominaliśmy już cenę wody, która jest taka wysoka. Reszta produktów spożywczych jest już w nieco bardziej normalnych cenach, lecz wciąż wyższych niż w Polsce. Dzięki noclegom w pokoju wieloosobowym w San Jose oraz korzystaniu z hostelowiej kuchni udało Nam się jak zwykle zmieścić w założonym budżecie wydając 1400 złotych podczas ośmiu dni w Kostaryce.

                                Przykładowe ceny w Kostaryce:
- Łóżko w dormitorium – 30 do 39 zł
- Pokój dwuosobowy – 54 do 108 zł
- Zestaw obiadowy w lokalnej knajpie – 15 do 21 zł
- Pamiątkowa koszulka – 50 zł
- Litr piwa – 9 zł 







1 komentarz:

  1. dbajcie szczególnie teraz o ten plecak z kawusią!

    OdpowiedzUsuń